Jk 2:26 Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków.
Kategorie: Wszystkie | Dla innych | Dla siebie | Ekologia
RSS
czwartek, 24 kwietnia 2008
Tym razem wpis dla uczniów i studentów. Inspiracją było to, że ktoś wszedł na Dobre Uczynki po wpisaniu tytułowej frazy w wyszukiwarce.

Pytanie podstawowe: czy chrześcijanin może robić ściągi? Chyba wszyscy się zgodzą, że ściąganie to oszustwo - udawanie, że ma się większą wiedzę lub umiejętności niż jest w rzeczywistości. Tak samo "dawanie ściągać" - pomoc w takim oszustwie. Pismo Święte mówi: Obrzydła dla Pana waga fałszywa, upodobaniem Jego - ciężarek uczciwy. (Prz:11,1) Ściąganie, jako oszustwo, jest grzechem. Natomiast czy samo robienie ściągi jest złe? Nie, ale pod warunkiem, że ta ściąga nie będzie użyta.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to bez sensu. Po co w takim razie robić ściągę, jeżeli nie ma się zamiaru jej użyć? Ano dlatego, że proces robienia sciągi bardzo dobrze utrwala i systematyzuje wiedzę. W końcu w typowej ściądze chodzi o to, aby w jak najmniejszej objętości zmieścić jak najwięcej i jak najważniejszych informacji. A żeby to zrobić, to trzeba przejrzeć cały materiał. Przejrzeć i zrozumieć, bo bez tego nie da się ocenić co jest najważniejsze. Odpowiednio zrobiona ściąga to też taka, z której można szybko przypomnieć sobie ważne informacje, np. w drodze do szkoły, czy tuż przed sprawdzianem.

A więc jak zrobić dobrą ściągę?
  • Najpierw spróbuj normalnie nauczyć się.
  • Przejrzyj jeszcze raz cały materiał, z którego masz mieć sprawdzian.
  • W czasie przeglądania spisuj na kartce wszystkie informacje, które wydają ci się ważne.
  • Teraz możesz zrobić przerwę. Długość przerwy zależna od czasu, który ci pozostał do sprawdzianu, może trwać kilka minut, a może i dzień.
  • Przeczytaj to co spisałeś, jeżeli coś wydaje ci się oczywiste - wykreśl to.
  • Jeżeli teraz coś ze spisanych rzeczy po drugim przeczytaniu jednak wydaje się nieważne - wykreśl.
  • Pomyśl, jak w najbardziej zwięzły sposób można opisać pozostałe informacje, wymyśl proste rysunki je ilustrujące.
  • Skrótowe opisy i rysunki umieść na drugiej kartce. Jeżeli widzisz jakieś zależności pomiędzy informacjami, to spróbuj je odzwierciedlić poprzez np. układ graficzny.
  • Znowu zrób przerwę.
  • Przejrzyj drugą kartkę i pomyśl co jest najważniejsze i co chcesz z tego zachować. Powieś tę kartkę gdzieś na widocznym miejscu, może od przypadkowego patrzenia coś jeszcze wpadnie ci do głowy.
  • Weź kartkę która ma być docelową "ściągą" i napisz na niej najważniejsze informacje i rysunki z drugiej kartki. Jeżeli coś nie wyszło, nie zmieściłeś się na karteczce, gdzieś się pomyliłeś, to nie przejmuj się tylko zrób to jeszcze raz. Im więcej razy to przepiszesz, tym lepiej zapamiętasz.
  • Nie używaj komputera, tylko pisz ręcznie
  • Tuż przed sprawdzianem przejrzyj "ściągę". I wyrzuć ją. Prawdopodobnie i tak już wszystko z niej pamiętasz.
Bo dobra ściąga to nie taka, którą da się łatwo ukryć, ale taka, której tworzenie wzbogaca i systematyzuje wiedzę.
13:31, edobromila , Dla siebie
Link Komentarze (4) »
czwartek, 17 kwietnia 2008
Czy wiesz już, jaką rybę zjesz jutro na obiad? Jeśli dopiero masz zamiar ją kupić, to spróbuj przy wyborze kierować sie nie tylko swoim gustem. Weź też pod uwagę, które gatunki ryb są zagrożone przez przełowienie i staraj się ich unikać. Czy wiesz, że dotyczy to na przykład dorsza, soli i węgorza? Nie kupując takich ryb masz wpływ na to ile ich jest wyławianych i tym samym masz szansę ocalić niektóre z nich.
Zatem które są bezpieczne? Do wyboru:
  • czarniak
  • flądra
  • karp
  • łosoś norweski (ale tylko hodowlany)
  • łosoś pacyficzny
  • mintaj
  • okoń
  • pstrąg tęczowy
  • sandacz pochodzący z wód słodkich
  • szczupak
  • szprot
  • śledź

Ale to jeszcze nie wszystko. Oprócz gatunku ważne jest też jakiej wielkości jest ryba, tzn. czy zdążyła już mieć potomstwo, czy nie. Sprzedaż młodocianych ryb jest nielegalna, ale czasem można takie spotkać. Oczywiście dla każdego gatunku ta graniczna wielkość jest inna. Dokładne dane można znaleźć w poradniku na dole.
A najlepiej, aby produkt jaki kupujemy opatrzony był logo MSC. Takie oznaczenie daje nam gwarancję, że ryba pochodzi ze zrównoważonych połowów i jest odpowiedniej wielkości. Niestety na razie w Polsce dość trudno trafić na to oznaczenie.
Więcej można poczytać w poradniku WWF, na podstawie którego został napisany ten post. Polecam wydrukować sobie dwie ostatnie strony, które mogą służyć jako ściąga przy zakupach. Ściąga z wbudowaną linijką, coby dokładnie ocenić wielkość rybki.
Na stronach WWF jest też kilka przepisów z tych ryb, które nie są zagrożone przełowieniem. Wyglądają na ciekawe. I jak tu inaczej zakończyć notkę, jak nie: Smacznego?
13:49, edobromila , Ekologia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 kwietnia 2008
Ostatnio popularny temat w mediach i na blogach to Chiny, Tybet i olimpiada. Ja też niedawno o tym pisałam. Niestety to, co chińskie władze robią w Tybecie, to nie jedyne łamanie praw człowieka w tym kraju. Również chrześcijaństwo nie może się tam swobodnie rozwijać. Tuż po dojściu komunistów do władzy, wielu chrześcijan trafiało do obozów pracy, a zagraniczni misjonarze byli wydalani lub mordowani. Obecnie nadal zakazana jest tam działalność misjonarska. Owszem istnieją kościoły chrześcijańskie (tzw. patriotyczne), które są uznawane przez władze i popierane. Jednak takie wsparcie ma swoją cenę - kościoły te muszą wzajemnie popierać władze, a ich nauka nie może być sprzeczna z doktryną komunistów. Czyli na przykład muszą zgadzać się na aborcję. W przypadku kościołów katolickich do tych ograniczeń dochodzi zakaz uznawania papieża jako zwierzchnika.
Mimo tych ograniczeń kościoły podziemne (tzw. domowe) rozwijają się całkiem prężnie. Mimo, a może częściowo dzięki tym represjom. Z powodu tej sytuacji, w kościołach tych, praktycznie nie ma koniukturalistów. Wiara tamtejszych chrześcijan jest naprawdę silna. Kolejny dowód na to, że Słowa Bożego nie da się zniszczyć.
Kościoły chińskie obecnie nie potrzebują już zagranicznych misjonarzy, bo najlepsi misjonarze dla Chińczyków rekrutują się spośród nich samych. A to, czego naprawdę im brakuje to Pismo Święte. Biblię w Chinach można kupić tylko wtedy, jeśli udowodni się przynależność do jednego z oficjalnych kościołów. A właśnie dla pozostałych chińskich chrześcijan są kierowane takie akcje, jak "Biblia dla Chin". Miniaturowe wydania Pisma Świętego drukowane są za niewielkie pieniądze na Dalekim Wschodzie i przemycane do Chin. Druk jednego egzemplarza to 2 dolary. Pieniądze zbierane są we wspólnotach chrześcijańskich na całym świecie. W Polsce ta akcja została zapoczątkowana przez wspólnotę katolickiej parafii w Mławie. Natomiast sam druk i kolportaż prowadzi protestancka wspólnota Revival Chinese Ministries.
Ciekawa była motywacja polskiej wspólnoty do włączenia się w tę akcję. W latach osiemdziesiątych skandynawscy protestanci podarowali Polakom 1 400 000 egzemplarzy Biblii Tysiąclecia. Podarowanie takiej liczby Biblii (a w tej chwili już większej) najbardziej potrzebującym ma być zwrotem tego "długu". Mnie najbardziej cieszy współpraca, jaka odbywa się między różnymi wyznaniami. To, że w tym przypadku katolicy i protestanci potrafią razem działać na rzecz innych potrzebujących chrześcijan - protestantów, katolików i prawosławnych.
Zachęcam do wsparcia tej akcji. Więcej można poczyć na stronach:
PS. Według bloga Bartosza Weglarczyka władze chińskie zapowiadają, że sportowcy uczestniczący w olimpiadzie będą mogli wwieź do Chin Biblię, ale tylko na własny użytek. Niestety ta droga dodatkowego zaopatrzenia Chińczyków jest mało obiecująca. W końcu który z zachodnich sportowców zna chiński na tyle, aby móc uznać, że chińskojęzyczne Pismo Święte jest na jego własny użytek?
10:40, edobromila , Dla innych
Link Komentarze (6) »
wtorek, 01 kwietnia 2008
Typowy Polak codziennie zużywa kilka jednorazowych torebek foliowych - używa je raz, po czym wyrzuca. I nie bawi się we wrzucenie takiej torebki do pojemnika na tworzywa sztuczne, ale pozbywa się jej w zbiorczym śmietniku. Czyli ta torebka będzie leżała na wysypisku. A okres rozkładu foliówki szacowany jest na 400 lat. I teraz wyobraźmy sobie ile takich torebek codziennie trafia na wysypiska? I ile tam ich będzie za kilkadziesiąt lat? Jedna torebka zajmuje mało miejsca, ale ich tysiące to już nie byle co. A wysypisko to jeszcze nie jest najgorsze miejsce dla foliówki, bo może się ona dostać do morza, zostać połknięta przez jakieś zwierzę i spowodować jego śmierć, czy też leżąc na plaży być ścierana przez piasek, a następnie w postaci pyłu dostawać się do naszych płuc.
Nie jest więc przesadą mówienie, że taka plastikowa torebka może zabić. Ludzi, zwierzęta, rośliny, Ziemię.
Banner akcji
5 czerwca ma być Dniem Bez Torebek Foliowych. Dobra inicjatywa, ale po co czekać tak długo? Już od dzisiaj zacznij chodzić z własną torbą na zakupy. Większość sieci supermarketów oferuje takie torby, które się wygodnie składa i są dość wytrzymałe.
Na pieczywo bardzo dobrze sprawdzają się lniane torby - taką torbę można nawet samemu łatwo uszyć, a pieczywo w nich oddycha, w odróżnieniu od plastikowych toreb.
Jako torbę wielorazowego użytku można też kupić torbę uszytą ze starych banerów reklamowych - jest wygodna, wytrzymała, kolorowa i używając jej jeszcze dodatko zmniejszamy ilość śmieci o ten kawałek banera.
Czasem jednak musimy wziąc foliówkę. Bo inaczej np. z kiszonymi ogórkami mielibyśmy problem. W takim przypadku nie należy zapomnieć aby tę torebkę poddać segregacji śmieci. I nie należy używać takich torebek jako toreb na śmieci, bo wtedy trafiają na wysypisko i wracamy do punktu wyjścia. No chyba, że po wyrzuceniu śmieci z torby, ją samą wrzucimy do pojemnika na tworzywa sztuczne.
Oprócz pracy nad sobą i zmiany swoich przyzwyczajeń można też poprzeć obywatelski projekt zmiany uchwały o opakowaniach. Według tych zmian rozdawanie darmowych opakowań, które nie ulegałyby biodegradacji byłoby zabronione. Aby nie popierać kota w worku można przeczytać aktualny tekst uchwały i projekt zmian. Podpisy mogą być zbierane do końcówki czerwca. Więcej na temat tego projektu można przeczytać na stronie foliowki.pl. Niestety na razie nie jest tam napisane, gdzie są zbierane podpisy, ale zawsze można się zwrócić do koordynatora regionalnego, a kontakt do nich jest podany.
I na koniec ten sam temat trochę na wesoło, czyli nowy superbohater: Siatman.

13:58, edobromila , Ekologia
Link Dodaj komentarz »

LINKUJMY! - akcja hipertextowa
statystyka